PBF – ciekawa alternatywna dla tradycyjnych gier fabularnych

PBF – ciekawa alternatywna dla tradycyjnych gier fabularnych. W czasach, gdy jeszcze mało kto miał w domu PC-eta, popularnością cieszyły się gry fabularne, czyli inaczej RPG. Oczywiście mają one wiele fanów również dzisiaj, choć trzeba przyznać, że część swojej popularności musiały oddać grom wideo. Cyfryzacji jednak ma do zaoferowania też alternatywną opcję dla fanów gier RPG. Są tak to tak zwane gry PBF (Play By Forum).

Czym są gry PBF?

Gra PBF to rozgrywka RPG przeprowadzana na forum internetowym. Nie jest to może bardzo popularna forma spędzania wolnego czasu, ale największą zaletą jest jej dostępność. Istnieje wiele forów, które utworzono specjalnie w tym celu. Niektóre oferują tworzenie sesji na zasadach istniejących już gier fabularnych (D&D, Warhammer, Zew Cthulhu), a inne opierają się na całkowicie autorskich pomysłach.

Zasady gier PBF

Zasady są takie same jak w tradycyjnych grach RPG, czyli każdy sesja zaczyna się od utworzenia postaci. Kiedy każdy gracz już określi swoją postać, zaczyna się pisanie postów. Trzeba pamiętać, że każdy musi napisać swój post w określonej kolejności, czyli po jednym poście na „turę”. Kiedy wszyscy skończą swoją turę, wtedy Mistrz Gry pisze swój post, a ten ma na celu pchnąć fabułę do przodu oraz określić, czy działanie danego gracza się powiodło.

Jak w przypadku tradycyjnych gier RPG zdarzenia losowe można określać rzutem kością. Czasem mistrz gry (ang. game master; GM) wykonuje w tym celu rzut prawdziwą kością, lub korzysta ze specjalnego oprogramowania.

Forum a tradycyjne spotkanie

Treść takiej sesji fabularnej nie musi się wiele różnić od tej w tradycyjnej formie. W zasadzie za rozgrywkę odpowiada tylko to, jak posłużymy się naszą wyobraźnią i jak ubierzemy ją w słowa. Można więc powiedzieć, że PBF to dobra alternatywa dla osób, które zawsze chciały spróbować zagrać w grę fabularną, ale nie miały do tego okazji. Dzięki rozgrywce przez forum można poznać wiele różnych osób, których w innych okolicznościach byśmy nie spotkali. To, czy budowanie internetowych przyjaźni jest zdrowe dla ludzkiej psychiki to już temat na zupełnie inną dyskusję.

Co jeśli ktoś spróbował i uważa, że rozgrywka przez forum nie daje mu tego samego, co obcowanie z ludźmi w jednym pomieszczeniu? Na to istnieje tylko jedna rada – wyłączyć komputer i poszukać osób chętnych do gry na żywo.

Czy pradawni Słowianie naprawdę czcili drzewa?

Czy pradawni Słowianie naprawdę czcili drzewa? Nie wiemy niestety wiele o wierzeniach naszych przodków, czyli Prasłowian. Możemy się jedynie oprzeć na szczątkowych informacjach znalezionych chociażby w greckich i rzymskich kronikach albo pismach późniejszych, pochodzących już z czasu chrześcijańskiej Polski.

Słowianie w literaturze

Historia naszych przodków interesowała wielu pisarzy, czego efektem są takie powieści jak „Stara Baśń”, autorstwa Józefa Ignacego Kraszewskiego. Niektóre słowiańskie motywy możemy również spotkać w serii książek i gier wideo, opowiadających o wiedźminie Geralcie. Jednak świat w nich przedstawiony jest mieszanką kilku różnych kultur i mitologii, więc nie można na ich podstawie budować wiedzy o słowiańszczyźnie.

Natura w słowiańskich wierzeniach

Wiemy, że drzewa i cała natura miały duże znaczenie dla pradawnych Słowian. Wiemy, że gaje i lasy były ważnymi miejscami kultu, ale czy były one przedmiotami tego kultu? Czy Słowianie naprawdę uważali, że drzewa i krzewy zasługują na cześć? Tak naprawdę lasy i gaje były tylko miejscami, w których Słowianie próbowali się porozumieć ze swoimi bogami. Takie przywiązanie do natury morze kojarzyć nam się z celtyckimi druidami. Warto wspomnieć, że na terenie Europy środkowej żyły ludy celtycki, a więc nie można wykluczyć ich kontaktów ze Słowianami.

Czy możemy zrozumieć Prasłowian?

Istnieją miejsce, o których można spekulować, że były takimi miejscami kultu. Przykładem może być tzw. „świątynia słońca” w Horyńcu-Zdroju, leżąca w województwie podkarpackim niedaleko granicy z Ukrainą. Jeśli spróbujemy pobudzić naszą wyobraźnie i wsłuchać się w szum drzew, możemy spróbować wcielić się w rolę naszych przodków. Niestety z braku źródeł nigdy nie dowiemy się, jak dokładnie wyglądało ich życie codzienne i jakie uczucia im towarzyszyły.

Być może drzewa zwracały ich uwagę ze względu na wysokość, a jak wiemy fizyczna wysokość jest bardzo częstym metaforycznym odzwierciedleniem czyjejś pozycji wobec innej osoby czy bóstwa. Bardzo dużo na temat mitologii dawnych Słowian można przeczytać chociażby w książkach Aleksandra Brucknera, choć może to być wymagająca lektura. Nie ma jednak takich przeszkód, które powstrzymałyby osobę głodną wiedzy.

 

Tibia – skąd się wziął fenomen tej gry?

Tibia – skąd się wziął fenomen tej gry? Każdy fan gier z gatunku MMORPG na pewno słyszał o Tibii, a wielu samemu miało okazje pograć. Ze względu na prostą grafikę i mechanikę może się wydawać, że ta gra jest już przeżytkiem. W rzeczywistości jednak nadal jest wiele osób, które nie potrafią się oderwać od rozgrywki. Skąd ten fenomen?

Czy Tibia różni się od innych gier MMORPG?

Trudno powiedzieć, czy Tibia naprawdę wyróżnia się na tle innych gier. Istnieje w niej dużo uproszczeń, takich jak chociażby system klas. O ile w World of Warcraft mieliśmy wiele ras i klas postaci, z których mogliśmy tworzyć dużo różnych kombinacji, tak wybór w Tibii zawsze był ograniczony. Gracz mógł się wcielić w rycerza, czarodzieja, druida oraz paladyna. A jednak taki system sprawił, że bardzo wiele osób pragnęło wziąć udział w tej przygodzie.

Prostota kluczem?

Na pewno dla graczy zaletą był zawsze brak konieczności kupowania pudełkowej wersji tej gry. Co więcej – nigdy jej nie było. Zawsze wystarczyło jedynie pobrać grę z oficjalnej strony internetowej i założyć konto. Pobieranie i rejestracja były darmowe, a sama gra nigdy nie ważyła zbyt wiele, a zatem nie obciążała ona naszego systemu.

Oczywiście były opcje premium znane jako PACC, ale kupowanie ich nigdy nie było obowiązkiem. Oznacza to, że w tę grę mógł zagrać każdy, nawet jeśli nie miał dobrego sprzętu ani szybkiego łącza internetowego.

Expić, expić, expić…

Na pewno wciągający był system rozwoju postaci, który przypominał ten z tradycyjnych gier RPG. Gracz musiał zdobywać punkty doświadczenia podczas walkę z potworami, aby zdobyć następny poziom. Takie zdobywanie poziomu nazywa się potocznie expieniem i to prawdopodobnie przez niego można popaść w uzależnienie. Kiedy już zdobędziemy kolejny poziom, bardzo nas kusi, aby zdobyć jeszcze jeden.

Dungeons & Dragons – najbardziej znana gra fabularna

Dungeons & Dragons to gra fabularna, którą wymyślili Gary Gygax oraz Dave Arneson. Fani gier RPG znają ją już od ponad 40 lat, a nie wydaje się być ona przeżytkiem. Mimo że największy sukces odnoszą dzisiaj gry wideo takie jak „Wiedźmin” czy „Dark Souls”, to ludzie nadal bardzo chętnie sięgają po tradycyjne rozwiązana.

Co to jest gra fabularna?

Gra fabularna jest rodzajem gry towarzyskiej, której sednem jest narracja. Każdy z graczy wchodzi w rolę wybranej przez siebie postaci. RPG to skrót od role-playing game, ale więc wcielanie się w rolę, występuje już w samej nazwie. Wszystko od postaci, aż po otaczający świat, istnieje tak naprawdę tylko w wyobraźni graczy. Często muszą oni stawiać na rozwój swojego fikcyjnego bohatera i podejmować się różnych wyzwań. Efekt ich działań często określa rzut kośćmi oraz decyzje mistrza gry.

Podręczniki do Dungeons & Dragons

Mogłoby się wydawać, że w grę fabularną, taką jak Dungeons & Dragons, gra się bardzo łatwo. W końcu korzystamy tylko z wyobraźni, a wyobraźnie mamy nieograniczoną. Jest to jednak błędne myślenie, gdyż zasady gier RPG bywają często bardzo szczegółowo rozpisane w odpowiednich podręcznikach. Żeby dobrze wczuć się w swoją rolę, musimy wiedzieć, jak działa konkretne uniwersum, co nam wolno, a czego nie wolno.

Trochę nauki nie zaszkodzi

Niech nam się to nie myli jednak z wkuwaniem treści podręczników, jakie znamy ze szkoły. Tutaj stawiamy przede wszystkim na zabawę, a każda nowa wiedza na temat gry sprawia, że możemy lepiej się wczuć i czerpać większą satysfakcję. A o to przecież chodzi, więc taką naukę można spokojnie zaliczyć do przyjemności. Jeśli śni nam się prawdziwa przygoda w świecie fantasy, to zaopatrzmy się w jeden z dostępnych podręczników i bądźmy gotowi na udział w pierwszej naszej sesji RPG.

 

Kim byli indiańscy szamani?

Wszyscy kojarzą kim są rdzenni Amerykanie, czyli tzw. Indianie. Wielu z nas miało okazję oglądać westerny, w których takie postacie się pojawiały. Oczywistym jest, że mieli oni również zbiór praktyk o charakterze religijnym. Chociaż nie znali oni nauk Chrystusa, ani nie słyszeli o Mojżeszu, zdawali sobie doskonale sprawę z istnienia duchowej sfery człowieka. Choć byli w dużej mierze odcięci od światowych cywilizacji, próbowali na swój sposób rozumieć sprawy wychodzące poza materię.

Czy wiemy kim byli indiańscy przewodnicy duchowi?

Indianie mieli wśród swoich społeczności osoby, w których widzieli przewodników duchowych. To właśnie szamani, a kim byli ci przewodnicy naprawdę? Indianie wierzyli, że poprzez określone praktyki i rytuały można było komunikować się ze zmarłymi. Możemy więc mówić o kulcie przodków, który dla rdzennych Amerykanów był ważnym elementem ich życia.

Wizerunek szamana jest również wykorzystywany w fantastyce. Taki szamanizm możemy zauważyć na przykład w grach z serii Warcraft. W tym uniwersum w szamanizmie specjalizują się między innymi orkowie i trolle. W świecie Gothic również mamy orkowych szamanów, między innymi tych, którzy przyzwali do świata Śniącego.

Czy szamanizm był religią?

Nawet jeśli odpowiemy sobie na pytanie, kim byli szamani, to czy na pewno rozumiemy, czym dokładnie był szamanizm? Nie wydaje się, aby wśród Indian istniało coś, co możemy określić jako religia. Same próby rozumienia świata niematerialnego wyrażone praktykami to za mało, żeby mówić o religii. Wychodzi więc na to, że szamanizm jest czymś na pograniczu religii i filozofii.

Środki wspomagające

Rdzenni Amerykanie chętnie sięgali po środku halucynogenne, których wykorzystywali do swoich rytuałów. Popularnym narkotykiem była ayahuasca, ale na pewno nie jedynym. Zwolennicy „medycyny naturalnej” z pewnością pochwaliliby Indian za to, że raczyli się samą naturą. Trudno wyobrazić sobie Indianina, który śladem Waltera White’a produkowałby prochy w swoim tipi.

Indianie wierzyli, że wizje pomagają im zrozumieć przyszłość, a także kontaktować się ze swoimi przodkami. Nie możemy tu jednak mówić o nekromancji, gdyż jest mało prawdopodobnym, aby Indianie wierzyli, że są w stanie przywrócić im życie. Chodziło tu o połączenie się miedzy światem żywych a zmarłych. Coś jak rozmowa na Skype z ciocią za oceanem.

Druidzi – rzeczywistość a fantazje

Druidzi – rzeczywistość a fantazje. W historii ludzkości w określonych społecznościach pojawiły się osoby, które później nazwano druidami. Tego słowa również zaczęto używać w świecie fantastyki na określenie pewnego rodzaju czarodziejów. Zwykle byli oni kojarzeni z naturą, a także mocą przemieniania się w zwierzęta.

Druidzi w fantastyce

Druid w fikcji jest często mędrcem, znającym się na przyrodzie, co nierzadko przekłada się na zdolności zielarskie. Kimś takim był w końcu Panoramix z serii komiksów oraz filmów o Asteriksie. To właśnie on był odpowiedzialny za warzenie magicznego napoju. W świecie Warcrafta również byli oni kojarzeni z lasem i naturą, a rasą, która specjalizowała się w druidyzmie były elfy. Potrafili się oni przemieniać w takie zwierzęta jak pantery czy niedźwiedzie. W serii Heroes of Might and Magic druid to ponownie czarodziej, a w czwartej odsłonie gry jego magia jest ściśle związana z przywoływaniem istot.

A jak to wyglądało w rzeczywistości?

Jeśli oprzemy się na wiedzy o historii, to zauważymy, że druidami zaczęto nazywać kapłanów celtyckich społeczności. Pełnili jednak też inne funkcje niż tylko kapłańskie, a bywali oni sędziami czy lekarzami. Brali nawet udział w prawodawstwie, więc można przypuszczać, że ich pozycja w społeczeństwie była naprawdę wysoka.

Skąd się wzięło słowo druid? Bardzo możliwe, że pochodzi ono od celtyckiego słowa drúisi, oznaczającego czarownika. Inną teorią jest greckie lub galickie pochodzenie, mające nawiązywać do dębu, który był ważnym drzewem dla Celtów. Ciekawostką jest, że również dla naszych przodków, Słowian, dąb miał duże znaczenie.

Magia czy nie magia?

Możemy przyjąć, że kapłani, o których mowa, naprawdę byli mistrzami w zielarskim fachu. Z pewnością ze swojej wiedzy korzystali również w lecznictwie, co dla mniej rozwiniętych społeczności mogło wydawać się wielką zagadką. Nie ma powodu, żeby wierzyć w to, że mieli oni prawdziwe czarodziejskie mocy, ale jak widać, potencjał literacki jest wielki. Nie ma więc nic dziwnego, że temat korzyści związanych z wykorzystywania przyrody połączonych z otoczką magiczną stał się bardzo płodnym motywem w świecie fantastyki.

Nekromancja w fantastyce czyli drugie życie truposzy

Nekromancja w fantastyce czyli drugie życie truposzy. Tylko szaleniec decydowałby się na próbę ożywienia zmarłego człowieka. Z perspektywy życia doczesnego nie powinniśmy mieć wątpliwości, że śmierć jest czymś ostatecznym i nieodwracalnym. Na przełomie wieków jednak ludzie rozmyślali nad wieloma formami przywracania zmarłych do świata żywych, a także stało się to częstym motywem w fantastyce. Posłużymy się tutaj przykładem nekromancji, jaka występuje w grach wideo z serii Gothic oraz Heroes of Might & Magic III.

Xardas i jego czarne sztuczki magiczne

W serii gier Gothic z nekromancją mamy do czynienia na kilku etapach gry. Między innymi główny bohater musi pokonać ożywionego strażnika krypty, a także może zawędrować do tzw. wieży mgieł, gdzie czeka go niemiłe spotkanie ze szkieletem maga. Jak wygląda nekromancja w tym świecie? Niestety podczas rozgrywki nie mamy okazji obserwować rytuału ożywienia zmarłego. Wiemy jednak, że taki ożywiony zmarły staje się bezmyślną agresywną kukłą, która jest pozbawiona swojej dawnej osobowości.

Można jednak przyzwać nieumarłe sługi za pomocą magii. Najprawdopodobniej przywołujemy je prosto z wymiaru mrocznego boga, Beliara. Jeśli tak, to znaczy, że ten rodzaj nekromancji jest bardzo bliski demonologii, a taka również w Gothicu występuje. Nekromanci z tego uniwersum znają również czary ofensywne, które charakteryzują się „zabawą ze śmiercią”, takie jak krzyk umarłych.

Więcej o tej sztuce dowiadujemy się, gdy poznajemy nekromantę Xardasa. On także pomaga antagoniście w szkoleniu magicznym, w efekcie czego bohater zostaje nekromantą.

Nekromancja w Heroes of Might and Magic III

W grze Heroes of Might and Magic III możemy poznać dwie klasy bohaterów, które są w stanie ożywiać zmarłych. Mowa tutaj o rycerzach śmierci i nekromantach, pochodzących z krainy Deyja. Na czym polega ta umiejętność? Tym razem nie chodzi o przywoływanie zmarłych z jakiegoś tajemniczego wymiaru, ale o ożywianie istot poległych w walce. Mogą one przybrać postać żywych szkieletów lub innego rodzaju zjaw. Ich cechą charakterystyczną jest odporność na niektóre negatywne aury, który dotykają żywe istoty. Takiego ożywionego umarlaka nie można na przykład rzucić klątwy ani go zahipnotyzować. Ten medal ma też swoją drugą stronę. Jeśli sami mamy w armii nieumarłych, to nie możemy ich pobłogosławić ani wskrzesić.

Wskrzeszanie – HOMM3 vs Gothic

Wskrzeszenie w tym wypadku nie oznacza nekromancji. Chodzi tu o sytuację, gdy wskrzeszona osoba/istota wraca do życia w takiej samej formie, w jakiej istniała wcześniej, ze wszystkimi swoimi cechami fizycznymi i umysłowymi. Jest to możliwe w świecie Might and Magic, zaś w Gothicu już nie.

Jedynymi ożywionymi jednostkami, które wyłamują się z tradycyjnego schematu nekromancji, są duchy w zapomnianej krainie budowniczych. Zachowują one swój wygląd oraz zdolności umysłowe, choć nie należą już więcej do ludzkiego świata. Warto też wspomnieć, o nieumarłych kapłanach, zamkniętych w świątyni Śniącego. Chociaż ich wygląd przypomina „gnijącą mumię”, to zdają się być zdolni do prowadzenia rozmowy z głównym bohaterem. Być może jest to możliwe dzięki magii potężnego demona, który ich tam uwięził.

Fantastyczne światy – gra karciana dla fanów fantastyki

Fantastyczne światy – gra karciana dla fanów fantastyki. Każdy miłośnik fantastyki jest w stanie dostrzec potencjał tej – wydawałoby się – skromnej gry. Mamy wszak do wykorzystania jedynie talię kart, bez żadnych dodatków, ale czy ssą one nam potrzebne? Wychodzi na to, że nie, a same karty mogą nam doświadczyć świetnej rozrywki. W pudełku mamy 10 zestawów kart, a każda karta jest naprawdę unikatowa.

Rozgrywka

W Fantastyczne światy gra się, można powiedzieć, typowo. Ciągniemy kartę, a na końcu tury odrzucamy inną. Ciekawe jest to, że odrzucone karty nie trafiają na stos, ale leżą swobodnie na stole i każdy z pozostałych graczy może wybrać jedną z nich w swojej turzy. Każdy gracz ma siedem kart w ręce, a celem gry jest zebranie jak najlepszej kombinacji. Poszczególne karty sprawnie ze sobą współpracują, co daje nam możliwość tworzenia rożnego rodzaju combo.

Może jakieś utrudnienia?

Żeby nie było zbyt łatwo, możemy wylosować też karty kar. Taka karta wpływa negatywnie na naszą ręką, a niektóre ich cechy mogą być dla nas naprawdę fatalne. Niektórym graczom może nie spodobać się to, że gra jest w dużej mierze losowa, co może zniechęcić urodzonych strategów. Na pewno jednak zapewni ona rozrywkę podczas spotkania towarzyskiego. Zwłaszcza jeśli rozegramy ją jako wstęp do bardziej rozbudowanej gry, takiej jak np. „Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie”.

Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie

Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie to gra planszowa nawiązująca do świata stworzonego przez J.R.R. Tolkiena. Wiele osób zaczytywało się we „Władcy Pierścieni” oraz „Hobbicie” i na pewno nie jeden młodzieniec sam miał ochotę wziąć udział w przygodach swoich ulubionych bohaterów. Dzięki takim grom planszowym jak “Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie”, można wczuć się w rolę mieszkańca Śródziemia i dać się porwać przygodzie.

Tryby gry

W „Podróże przez Śródziemie” można grać w trybie solo, a także z innymi graczami. Jeśli chodzi o ten drugi tryb, to w jednej rozgrywce może uczestniczyć do 5 osób. W grze mamy możliwość walki ze strasznymi orkami oraz innymi siłami zła. Podczas przygody odwiedzimy miejsca znane nam z książek, takie jak Gondor, Rohan czy Eriador. Planszówka ta daje nam również możliwość kreatywnego generowania mapy, a to oznacza, że każda rozgrywka będzie inna.

Poczuj się jak w Śródziemiu

Choć jest to gra planszowa, niezbędne będzie posiłkowanie się elektroniką. Rozgrywka przewiduje użycie konkretnej aplikacji, którą można znaleźć w Google Play, Amazon, Apple iOS App Store a także na Steamie. Oto „Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie”, czyli gra planszowa, pozwalająca poczuć się jak prawdziwy mieszkaniec Śródziemia.

Osoby, które nie czują się zbyt swobodnie w świecie stworzonym przez Tolkiena mogą spróbować w swoich sił w planszówkach osadzonych w realiach Warcrafta lub Harry’ego Pottera.

Small World of Warcraft – gra planszowa

Small World of Warcraft – gra planszowa. Warcraft to marka sama w sobie, a w jej tematyce powstały już gry karciane, film, a także gry planszowe. Jedną z takich gier planszowych jest właśnie Small World of Warcraft. W rozgrywce może wziąć udział od 2 do 5 graczy w wieku powyżej 8 lat. Szacuje się, że czas gry wynosi od 40 do 80 minut. W tym wypadku powstanie gry było jak zwykle możliwe dzięki firmie Blizzard, której zawdzięczamy także gry wideo. Do najpopularniejszych należą oczywiście Warcraft III oraz World of Warcraft.

Czym jest Small World of Wacraft?

Tak jak w przypadku gier wideo z tej serii mamy możliwość ponownego wejścia do fikcyjnego świata Azeroth. Tym razem może się to odbyć w formie gry planszowej, w której będziemy tworzyć własne zestawy. Oczywistym jest, że będziemy te zestawy dobierać pod względem ras oraz umiejętności, bo to one właśnie tworzą unikatowe postacie ze świata Warcraft. Kto tym razem będzie dominował w Azeroth? To już zależy tylko od gracza, a będzie miał on okazję walczyć i podbijać, aby osiągnąć chwałę.

Co znajduje się w pudełku?

W pudełku znajdziemy aż sześć dwustronnych plansz i 15 sztandarów przynależnych do poszczególnych ras. Jeśli o rasy chodzi, to wiążą się z nimi 182 żetony, a inne żetony to np. żetony Murlocków (15) i żetony harmonii (4). Do tego dochodzi również 20 żetonów mocy, z czego każdy jest unikalny. Jeśli chodzi o karty, to mamy do dyspozycji 5 kart pomocy oraz 1 karta, której używamy do podsumowania rundy. Skorzystamy również z tak zwanych monet zwycięstwa oraz 12 znaczników odnoszących się do konkretnych legendarnych miejsc i artefaktów.